Boże Narodzenie to niezwykłe święto obchodzone od wieków, ale mało kto wie że święto to łączy w sobie elementy świata pogańskiego i chrześcijańskiego. Jednak, co tak naprawdę kryje się pod choinką? Dlaczego 25 Grudnia jest dniem narodzin Jezusa? Co oznacza dodatkowe nakrycie przy stole? Albo co oznaczają inne zwyczaje?
Zaczynając od daty, dlaczego 25 Grudnia zostało uznane przez protestantów i katolików za dzień narodzin Jezusa, skoro żadne dokumenty historyczne w rzeczywistości nie poruszają tego tematu? Odpowiedź jest prosta – to schrystianizowane pogańskie święto „Sol invictus”, które było doroczną uroczystością odnoszącą się do antycznego kultu narodzin boga Słońca, obchodzoną za czasów cesarstwa rzymskiego. Kult ten został wprowadzony przez cesarza Aureliana w 274 roku, a swoje korzenie ma w Egipcie. Zabieg ten miał ułatwić nawrócenie pogan na wiarę w jedynego „słusznego” Boga i Jezusa Chrystusa, a także wyparcie „niebezpiecznego” święta pogańskiego, które było tak mocno zakorzenione w kulturach pogańskich że w 1527 roku biskup Feltre zakazał obchodzenia tego święta pod groźbą ekskomuniki. Zabieg ten sprawił też, że od tamtej pory kojarzymy Jezusa, jako „Słońce sprawiedliwości”.
Zwróćmy uwagę na choinkę. Czy nie powinniśmy zamiast co roku przystrajać świerk, robić to samo z palmą? Przecież w Betlejem nigdy nie było świerku. Otóż to też jest pogański zwyczaj, który przywędrował do nas z Niemiec w XVIII w. ,ale samo ustawianie dekorowanych gałęzi bądź drzewek, w Polsce występowało jeszcze zanim wspomniana choinka „zadomowiła” się w naszej kulturze. Obrzędowe drzewko zawsze było symbolem życia, siły i zdrowia oraz miało wspierać odradzanie się przyrody. Przypuszcza się również, że choinka mogła wyprzeć snopy zboża, które wieszano przy suficie i dekorowano nimi domy. Są też tacy, którzy w choince widzą germańskie Yggdrasil, drzewo mądrości, na którym powiesił się Odym. Idąc tym tropem musielibyśmy przyznać, że pierwowzorem bombek byli wisielcy, ponieważ germanie podczas święta Jule wieszali na drzewach ofiary ku czci boga. Bez względu na to ,w którą stronę pójdziemy, faktem jest, że zwyczaj ten jest pogańskim zwyczajem mającym na celu zapewnić dobrobyt i szczęście w gospodarstwie domowym.
Następnym pytaniem, które nasuwa się jest pytanie o to, co zostawiamy pod choinką? Odpowiedź jest prosta – prezenty (dary), które są najstarszą formą składania ofiary siłom przyrody, bóstwom, współbraciom i bliskim. Prezenty zaczęto sobie dawać, na przełomie XVIII i XIX w. Z czasem przyjęło się, że upamiętniają dary, które Trzej Królowie złożyli Jezusowi. Ale źródła darów wigilijnych możemy się doszukać w świecie starożytnym. Gdy w czasie Targelii uroczystości obchodzonych na cześć boga Apollina, dary w postaci miody, fig, oliwek i pieczywa w postaci liry zawieszano na gałęzi drzewa laurowego i zanoszono do świątyń Apollina i do domów prywatnych. Same dary, te dzisiejsze jak i te dawne, ofiarowuje się w celu zjednania sobie zarówno sił przyrody jak i ludzi. Czyni się to w szczególnym czasie – między innymi jest to wieczór 24 Grudnia, kiedy to przypadała najdłuższa noc w roku. Prezenty natomiast przynosi św. Mikołaj, który był swojego czasu biskupem. Przyjmuje się, że żył w VI w. i był biskupem Myry w Turcji, którego postać bardzo wcześnie została otoczona kultem i przez to również zaczęło pojawiać się wiele fantastycznych legend na jego temat. Jedną z najpopularniejszych legend jest ta, w której biskup ocalił trzy młode panny przed prostytucją, wrzucając do ich domu sakiewki z pieniędzmi na ich posag. Drugą ciekawą legendą było przywrócenie do życia trzech młodych chłopców zamordowanych przez rzeźnika, który przechowywał ich zwłoki w solance. Dzięki tym legendom jego postać została skojarzona z dziećmi i podarkami, co trwale połączyło ją z Bożym Narodzeniem.
Wracając do samej kolacji, opłatek jest chyba jedyną tradycją Bożonarodzeniową, której początki sięgają pierwszych wieków chrześcijaństwa. To właśnie pierwsi chrześcijanie, podczas swoich spotkań łamali się zwykłym chlebem, na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy. Dzisiejszy opłatek pojawił się dopiero w X w. i był wypiekany przez mnichów. Nosił nazwę cebula, co oznacza mgiełka. Wytwarzanie opłatków miało charakter rytualny, mnisi ubrani byli w szaty liturgiczne, wypowiadali modlitwy i śpiewali pieśni. Sam opłatek wyrabiali ze starannie dobranego, najlepszego ziarna i najczystszej wody, a do wyrobu wykorzystywali narzędzia (żelazka) przeznaczone tylko do wykonywania opłatków. W dzisiejszej postaci opłatek dotarł do Polski w XV w., a pod koniec XVIII w. Szlachta jako pierwsza zaczęła dzielić się nim z najbliższymi podczas Wigilii. Współcześnie niewiele się nie zmieniło. Wypiekiem opłatków dalej zajmują się siostry i bracia zakonni, ale zaczęły robić to także prywatne, nieduże zakłady piekarnicze. Sam sposób wypiekania opłatków nie zmienił się, nadal składniki są takie same, jedynie żelazka zastąpiono elektrycznymi zapiekaczami.
Warto także wspomnieć o dodatkowym nakryciu przy stole. Gdy zapyta się o tą tradycje nawet dziecko, odpowie, że jest to nakrycie dla „zbłąkanego wędrowca”. A jaka jest prawda? Prawda jest taka, że był on przeznaczony dla duchów zmarłych przodków lub anioła, jak to jest przekazane w micie założycielskim o Piaście Kołodzieju. Dla nich też przyrządzano potrawy z maku, grzybów i ziaren. Obecność zmarłych przy stole miała pomagać przy wróżbach, które w okresie poprzedzającym nowy rok były szczególnie ważne, miały na celu przewidywać przyszłe zbiory, szybki ożenek, czy powodzenie w rodzinie. Jedną z wróżb było postawienie miski z potrawami wigilijnymi na pozostawionych cząstkach opłatka, a następnie sprawdzenie, do której miski się przyklei. Przyklejony do miski opłatek zapowiadał urodzaj rośliny z której została sporządzona potrawa. Gwieździste niebo w Wigilie zapowiadało urodzaj, a zamglone dostatek mleka. Dziewczęta liczyły kołki w płocie, a ich parzysta liczba miała zapowiadać wesele w najbliższym karnawale. Panny także nasłuchiwały z której strony ujadają psy, bo miało to wskazywać kierunek, z którego miał przybyć ich kawaler. W przeszłości gospodarze podrzucali na łyżkach kutie i groch wysoko, aż pod sam sufit, gdy zawartość łyżki przykleiła się do niego, miało to zapowiadać szczęście dla domu, a gdy spadła wróżono niepowodzenie. Gospodarze szli także do sadów: opukiwali i obwiązywali drzewa słomą ze snopków, które stały w domach, co miało zapewnić urodzaj, a sam obrzęd nazwano „zaklinaniem urodzaju”. Zwracając jeszcze uwagę na naszych zmarłych przodków, to stół wigilijny nie był sprzątany z myślą właśnie o nich – wierzono bowiem, że nocą staje się on miejscem spotkań dusz naszych bliskich zmarłych.
Boże Narodzenie, pomimo tego, że z roku na rok, staje się coraz bardziej skomercjalizowanym świętem na niemal całym świecie, jest to okres magiczny, przeplatający w sobie pogańską i chrześcijańską spuściznę naszych przodków. Święto, w którym świat zmarłych i żywych przeplata się ze sobą, przez co zmusza nas do refleksji nad naszym życiem i nad tym co chcemy osiągnąć. Przygotowuje nas do „nowego” życia w nadchodzącym roku. Pomimo naszego ciągłego pośpiechu, przez który gubimy cząstkę tej magii, dalej nas wzrusza i ogrzewa nasze serca, bez względu na to jakie pochodzenie mają jego zwyczaje i tradycje. Nikt nie zastanawia się przecież nad pochodzeniem choinki, czy opłatka, chyba jedynie ktoś tak ciekawski jak ja. Swoją myśl chciałabym zakończyć słowami ks. Jana Twardowskiego, jednak zanim to zrobię, żywię nadzieje, że tegoroczne święta przyniosły Wam wszystkim równie wielką radość i ciepło jak te ,gdy byliśmy dziećmi.
„Mówimy, że święta są radością dla dzieci. Dla nich radością są choinka, św. Mikołaj, podarunki. Święta są także radością dla starszych, bo jakie to szczęście widzieć dziecko z uśmiechem od ucha do ucha przy ozdobionej choince; jakie to szczęście przekazywać młodemu pokoleniu swoje wzruszenia wigilijne i powigilijne, bez których dzieciństwo byłoby bardzo ubogie.” - Jan Twardowski
Anna Brulińska II rok Socjologia
Bibliografia:
Plucińska Aldona, „Polskie świętowanie. Adwent, Gody, Zapusty”
Taylor Richard , „Przewodnik po symbolice kościoła”
Tornielli Andrea, „Dziecię Jezus. Tajemnice, legendy i prawda o narodzeniu, które zmieniło bieg historii”
Twardowski Jan, „Kilka myśli o Bożym Narodzeniu”
Wykorzystano również artykuł na stronie polityka.pl:
http://www.polityka.pl/historia/archeologia/1501569,2,ukryte-pod-choinka.read

