Ona.
Niepoprawna rebeliantka łamiąca wszelkie dogmaty na które zdają się pozostali śmiertelnicy.Nie da się zaszufladkować. Stereotyp zna tylko z opowiadań. Osobiście nigdy nie miała przyjemności. Krytykę nieznajomych blokuje jednym ruchem powieki, a jej niepowtarzalny styl lubujący się w czerni i różu, kładzie na kolana każdą zdradliwą sukę, która spróbuje tylko na nią spojrzeć. Jej drapieżne oczy nerwowo analizują sytuacje, aby w razie najmniejszego zagrożenia mogła zareagować bez zbędnego opóźnienia. Pewnym krokiem w pochmurny poniedziałek wraca z południowych zajęć i nie dopuszcza do najmniejszej, choćby chwilowej, utraty kontroli nad oddechem, którego źródło znajduje się w prężnie wyprostowanej klatce piersiowej.
Bez zbędnych słów i z premedytacją uderza barkiem w stalowe drzwi, wręcz zdaje się z masochistycznym upodobaniem, ruchem zamachowym ręki, potęgować ból, który spowodował proceder inwigilacji.
Zrzuca czarny plecak w kąt, ściąga buty przepasane sznurówkami zdobione trupimi czaszkami, po czym częstuje się podwójną szkocką i zwinnym ruchem opuszcza zmęczone ciało na krzesło. Rozchyla laptopa, krótki power-on-self-test i już w następnej chwili sprytny lisek wgryza się w sieć. Sprawdza wiadomości na poczcie serwisu, którego podstrony i drobne ogłoszenia wyrzynają niejeden dwudziestominutowy blok reklamowy w telewizji, a stymulujące zaczepki ze strony namolnych rówieśników poprzez komunikator internetowy, stawiają każdego choćby sporadycznie korzystającego z wbudowanych funkcji mózgu usera w sytuacji, której jedynym przeznaczeniem jest określenie rodzaju śmierci, jakiej chciałby się poddać aby zakończyć codzienne, powtarzające się męki spowodowane wyłącznie czynnikiem ludzkiej głupoty.
Obraz kobiety, który drogi czytelniku, zdążyłeś sobie wyrobić podczas konsumpcji powyższych paru zdań, zniszczę teraz jednym tchem. Musisz mi wybaczyć, albowiem by przekazać ci nieskazitelną esencję własnych myśli i sprawić, że w twoim kotle również zacznie się gotować , gotów musisz być do poświęceń. Miałeś okazję, aby spojrzeć na schemat, w którym 70% piszących nastolatek chciałoby się zmieścić. Kłopot polega jednak na tym, że neo pisarki, kiedy im się tylko dźwięcznie podoba, mają w głowie obraz kobiety rebeliantki, którą chciałyby być, którą jednak najprawdopodobniej nigdy nie będą . Powiecie, że za marzenia się nie karze i każdy je mieć musi. Owszem, jednak marzenia owych dziewczyn przeobrażają się w zaistniały fakt, w którym za żadne skarby świata nikt im nie wmówi, że nie są oportunistkami, ani nigdy wnet nie przybliżą się do wyobrażenia o indywidualiście, którego według Nathaniel Branden, najwyższą wartością jest autonomiczność umysłu oraz jego niekwestionowana pierwszorzędność we wszelkich decyzjach, jakie człowiek myślący podejmuje. Ona była, jest i będzie rebeliantką, mimo iż jej codzienne zachowanie, czynności i usposobienie charakteru, kompletnie się temu sprzeciwiają. Nie czyni, ponieważ rozum jej tak nakazuje, lecz czyni, gdyż ona tak uważa, ot dla zwyczajnego nieracjonalnego kaprysu by pigułką placebo na chwilę zaspokoić żądzę swojego niedowartościowanego ego. W tym momencie oddaliła się diametralnie od drogi myślącej jednostki, a tym samym zatraciła swoją niepowtarzalność. Jest taka sama jak miliony innych dziewczyn też, człowiekiem bez własnego charakteru lub jak kto woli desperate wannabe. Żyje w iluzji którą wytworzyła jej podświadomość, by chronić ją przed przykrą prawdą, która, gdyby ją świadomie znała, zdolna jest doszczętnie rozerwać jej i tak już nadszarpniętą samoocenę w szczątki.
Ilekroć czytam kolejne blogi rzekomo rozwiniętych nastolatków poszukujących świata, który byłby przepełniony wyłączną adoracją do ich osoby ze strony ludzi, którzy zasługują na tę aprobatę jeszcze mniej niż oni sami, zastanawiam się dlaczego psychiczny rozwój pokolenia początku lat 90` wisi pod zdechłym Azorem. Czy kiedykolwiek, ktoś zadawał sobie trud, żeby stwierdzić, skąd bierze się ogólny brak zainteresowania własnym sensem egzystencji? Dlaczego w przeważającej większości społeczeństwo albo w ogóle nie posiada życiowych pasji czy zainteresowań dotyczących specjalistycznej tematyki, której oddaliby się bez reszty? Jeżeli już, pasje te w przypadku mężczyzn, znajdują odzwierciedlenie zazwyczaj w motoryzacji. Nie twierdzę, że takie hobby jest gorsze od innych, lecz zdecydowanie należy do kategorii „trywialne” i idzie po najmniejszej linii oporu. Natomiast wspominając o przeciętnej kobiecie, natychmiast nasuwa mi się na myśl muzyka, rysunek i taniec. W wymiarze do krwi amatorskim. W ich wykonaniu nie są to zainteresowania. Prędzej emocjonalna papka z domieszką słomiangeo zapału złożona z połowicznych pragnień służących do zapchania niespełnionych aspiracji. Na miłość boską , w życiu jednostki, a tym bardziej rebelianta, dązanie do rzeczy wielkich (a bynajmniej do celów, które usprawiedliwiają nasz żywot na tej planecie i czynią z nas więcej, niż ostentacyjną dmuchaną lalkę) powinno być kwestia priorytetową .
Wiele razy zastanawiałem się, z jakiego powodu ci ludzie narażają polską społeczność internetową na swoje bolączki o kolorowej tematyce zazdrosnych koleżanek z klasy, żarliwej miłości do chłopaka, który przed jej poznaniem kopulował z dzikiem w tipsach, a po pikantnej aferze, będącej dla naszej nastolatki okazją do jakże upragnionego stałego związku i potomstwa, które dumnie będzie sponsorowała przez bitych 40 lat, ten wystylizowany żigolo znajdzie sobie kolejną zwierzęcą przygodę w wydaniu bałtyckiej foki, aby czym prędzej zrujnować młodej dzierlatce iluzoryczne marzenia o hollywoodzkiej love story. Sorry Babe, this time You gonna have to catch another dumbass, who`ll kiss your ass and pay the rent for little Jimmy!
Czy młoda dziewczyna, pisząca tego rodzaju bloga, jest w stanie uwierzyć w to, że jej wpisy o bardzo wątpliwej wartości merytorycznej potrafią zainteresować kogoś poza nią samą? Mówię to ze smutkiem, lecz na przekór pozornie wzniosłym wartościom, które propagują mass media (bo to właśnie one są malutkim okienkiem na świat oportunistki XXI wieku, z którego pasywnie, biernie i posłusznie przyjmuje swoją codzienną dawkę „indywidualizmu” ), konstruktywny samokrytycyzm i obiektywizm wobec zjawisk społecznych są dawno zatraconymi umiejętnościami przeszłych pokoleń. I co gorsza, posuwamy się coraz głębiej w tę ciemną otchłań, która łapczywie połyka naszą niepowtarzalność i sprawia, że już niedługo będziemy się wszyscy razem ustawiali grzecznie w kolejce do masowej asymilacji. Do tej pory odpieranie hipokryzji, egoizmu i kompletnie destruktywnej megalomanii nie było zadaniem nad wyraz trudnym – wystarczyło zmienić otoczenie. Natomiast z czasem okazuje się, że wszystkie drogi ucieczki prowadzą przez zgrupowania populistycznych rebeliantów.
O Aniele umysłu, uratuj nas przed tym egocentrycznym pastwiskiem!
Autor uprzedza, iż fakt, że wybrał egzemplarz żeński do opisania swoich wrażeń o indywidualiźmie polskich blogerów jest spowodowany wyłącznie jego własnymi doświadczeniami i w żadnym wypadku nie należy mu przyisywać tenedencji szowinistycznych ani tym bardziej seksistowskich.
Patrick Wierzbicki

Autor trafnie zauważa, iż obecny świat pełen jest indywidualistów, wszak dziś indywidualistą nie-być nie wypada. Jednakże interpretacja tegoż zjawiska i obraz powszechnej kulturowej papki- jest powierzchowny ;]
I znów ta nieszczęsna wiązka powierzchowności. Sz., – musimy koniecznie coś z tym zrobić! Proponuję wyczerpującą analizę terminu indywidualizmu, ofensywną inwigilację kolektywnego umysłu tłumu, oraz – by nasycić twój żarłoczny głód konkretyzacji – określenie niepodważalnej definicji „kulturowej papki” w granicach absolutu. Chętnie podejmę się tego wyzwania razem z Tobą, daj znać kiedy zaczynamy, by stworzyć księgę doskonałą!
Użycie tylu trudnych słów w jednej wypowiedzi niekoniecznie skieruje rozmowę na właściwe tory. Doszukiwanie się indywidualizmu na młodzieżowym blogu jest naiwnością, przedstawianie na jego przykładzie szerszego zjawiska – jeszcze większą.