Sen Russella | Kontekst

Sen Russella

Gdy w drugiej połowie XIX w. Charles Taze Russell założył w Stanach Zjednoczonych The Watch Bible and Tract Society nikt chyba (no może poza Russellem) nie spodziewał się, że sto lat później, mały ruch Badaczy Pisma św. przerodzi się w blisko sześciomilionową organizację religijną. Świadkowie Jehowy, bo o nich mowa, zrodzili się właśnie z organizacji Russella, a dokładniej są jednym z jej odłamów. Zakładając w 1888 roku swoje stowarzyszenie, Russell na działalność wydawniczą i akcje propagandowa swojej wiary poświęcił cały majątek odziedziczony po ojcu. Jednak gdy oświadczył, że w 1914 roku powstanie „Tysiącletnie Królestwo” na ziemi, a jak się później okazało nic takiego nie miało miejsca, fala niezadowolenia i rozczarowania wśród członków organizacji zmusiła Russella do pewnych zmian w głoszonych dogmatach. Jednak 31 października 1916 roku nauczyciel Badaczy Pisma św. zmarł i jego miejsce zajmuje Joseph Franklin Rutherford. Nowy przywódca zniekształcił naukę Russella i to doprowadził do wewnętrznych podziałów a w efekcie w 1931 roku do całkowitego rozłamu. Zwolennicy Rutherforda odcięli się od reszty organizacji i zmienili nazwę na Jehowah`s Witnesses (Świadkowie Jehowy). Jeszcze przed rozłamem nowy przywódca, tak jak jego poprzednik, zapowiedział koniec świata, ale szybko się ze swoich przepowiedni wycofał.

Tak jak samo zjawisko pojawiania się sekt, tak funkcjonowanie i doktryna Świadków Jehowy należy do jednego z ciekawszych zjawisk, które można poddać analizie socjologicznej. O ile silnie zhierarchizowana struktura, w której skład wchodzą podległe centrali oddziały, okręgi, obwody, zbory i ośrodki jest stosunkowo przejrzysta, tak pisma przywódców organizacji należą do jednych z najbardziej niezrozumiałych i zagmatwanych publikacji. Cała doktryna jest ogólnie wręcz nie logiczna a po analizie można stwierdzić, że główne dogmaty wiary Świadków Jehowy są klasycznymi zaprzeczeniami wiary szerzonej przez Kościół Katolicki. Russell twierdził, że istnienie Trójcy Świętej jest wymysłem „pogańskich religii” , a Chrystus nie jest Bogiem, lecz stworzeniem. Świadkowie Jehowy twierdzą też, że Maryja miała kilkoro dzieci – czyli, że Chrystus miał rodzeństwo oraz np. ,że człowiek jest tylko doskonałym zwierzęciem i nie posiada duszy. Ogrom takich „nowinek” podpierają Biblią, która ich zdaniem jest jedyną naukową książką. Należy tu też dodać, że Biblia z której korzystają Świadkowie Jehowy nie posiada wielu fragmentów tekstu, co zapewne pozwala na inną interpretację. Nie uznawanie sakramentów a zwłaszcza kapłaństwa i kultu świętych, to następne dowody na wręcz agresywną postawę wobec doktryny Kościoła Katolickiego. Jednak rozbieżności w sferze dogmatów wiary w zderzeniu z innymi organizacjami wyznaniowymi są chyba naturalną koleją rzeczy. Naturalną chociażby z tego względu, że herezja jest przecież nieodłączna przy powstawaniu odłamów panującej religii.

To co jednak u Świadków Jehowy niezwykłe, to wzorce osobowe, które zupełnie nie pasują do trendów, które w dzisiejszych społeczeństwach staja się tak modne. Chodzi mianowicie o to, że Świadkowie Jehowy w zderzenie z tak dziś popularnym równouprawnieniem rzucają wzór kobiety całkowicie uległej mężczyźnie (bez prawa piastowania funkcji w zborze a nawet bez prawa głosu). Cechy takie jak pokora, karność czy obowiązek cierpienia są cechami, które powinny charakteryzować każdego wyznawcę. Są wręcz podstawowe a w połączeniu z nakazem szerzenia wiary (między innymi słynne chodzenie po domach) stają się narzędziem, które jak widać bardzo pomaga w poszukiwaniu nowych wiernych.

Całą działalność Świadków Jehowy można by jednak uznać za stosunkowo niegroźną gdyby nie ich stosunek do prawa, nauki i obowiązków obywatelskich. Wszystko wyjaśnia chyba stwierdzenie: „państwo to wytwór szatana”. Stosunek do sztandaru i innych emblematów państwowych też pozostawia wiele do życzenia. Młody człowiek, którego rodzice są Świadkami Jehowy nie bierze udziału w życiu społecznym i kulturalnym. Bardzo często szybko kończy swoją edukację ( bo wszystko czego może się nauczyć jest w biblii) a na dodatek jeżeli jest mężczyzną, już w wieku osiemnastu lat może wejść w konflikt z prawem, bo Świadkowie Jehowy stanowczo odmawiają pełnienia służby wojskowej.

Jest to ruch religijny, który całkowicie odcina się od reszty społeczeństwa i spełnia wszelkie warunki aby nazwać go sektą a mimo to, rzadko się go tak nazywa, a jeżeli już tak jest to raczej nie jest to sekta w pejoratywnym tego słowa znaczeniu. Może przyczyną tego stanu rzeczy jest pozorny brak zagrożenia ze strony Świadków Jehowy, a być może to tylko powszechność (ogromne nakłady finansowe na działalność propagandową i pozyskiwanie nowych wiernych). Nie trzeba długo szukać by usłyszeć słowa: przecież nasz sąsiad do nich należy a to taki fajny facet…

Łukasz Jurkowlaniec


Dodaj własny komentarz